Porady
Jak zminimalizować negatywne reakcje, unikając błędów w postępowaniu rodziców?
Nie przeciągaj pożegnania w szatni. Pomóż dziecku rozebrać się, pocałuj je i wyjdź, przekazując maluszka nauczycielowi.
Nie zabieraj dziecka do domu, kiedy płacze przy rozstaniu. Jeśli zrobisz to choć raz, będzie wiedziało, że łzami można wszystko wymusić.
Nie obiecuj: jeśli pójdziesz do przedszkola, to coś dostaniesz. Kiedy będziesz odbierać dziecko, możesz dać mu maleńki prezent, ale nie może to być forma przekupywania, lecz raczej nagrody. Z czasem ten bodziec stanie się zbędny.
Kontroluj, co mówisz. Zamiast: „już możemy wracać do domu”, powiedz: „teraz możemy iść do domu”. To niby niewielka różnica, a jednak pierwsze zdanie ma negatywny wydźwięk.
Nie wymuszaj na dziecku, żeby zaraz po przyjściu do domu opowiedziało, co wydarzyło się w przedszkolu – to powoduje niepotrzebny stres.
Jeśli dziecko przy pożegnaniu płacze, postaraj się, żeby przez kilka dni odprowadzał je do przedszkola tata lub inna osoba, która zna twoją pociechę.
Staraj się określać, kiedy przyjdziesz po dziecko, w miarę dokładnie. Nie mów więc: „przyjdę, kiedy skończę pracę, ponieważ dziecko nie wie, o której godzinie rodzice kończą pracę. Lepiej powiedzieć: „odbiorę cię z przedszkola po podwieczorku/po obiedzie”. Jest to dla dziecka dobra miara czasu, gdyż wie, kiedy są posiłki. Najważniejsze jest to, by DOTRZYMYWAĆ SŁOWA!
Nie okazuj negatywnych emocji: nie płacz, nie wracaj pod drzwi, gdy słyszysz, że twoja pociecha płacze. Takie zachowania u dziecka rozpoczynającego dopiero funkcjonowanie poza środowiskiem rodzinnym są zupełnie normalne! Kiedy jednak zobaczy, że rodzic czuje się niepewnie, pozostawiając go w przedszkolu, będzie miało wrażenie, że dzieje się coś złego, a to spotęguje jego stres.
Każde dziecko uspokaja się w zasadzie od razu po zamknięciu drzwi do sali, ponieważ absorbują je nowi koledzy i wielość zabawek. A życzliwa i uśmiechnięta pani zawsze przytuli, weźmie na kolana i uspokoi, zajmując jego uwagę czymś miłym i pozytywnym.
Tłumacz dziecku, że reguły obowiązujące w przedszkolu są dobre. Dzieci lubią, gdy ich świat jest uporządkowany i ma swoją harmonię. Brak zasad i wymogów ze strony nauczyciela sprawia, że maluch odczuwa chaos, a to powoduje brak poczucia stabilności i bezpieczeństwa w nowym miejscu.
Wszystkie wątpliwości lub pytania kieruj do nauczyciela. To osoba, która spędza z dzieckiem większość dnia, więc doskonale je zna i jest kompetentna w swoim zawodzie. Na pewno uzyskasz pomoc i osiągniesz porozumienie. Dziecko widząc, że rodzice rozmawiają z nauczycielem, czuje się bezpieczne.
1. Przedszkole przedstaw jako przyjazne i bezpieczne miejsce, w którym dziecko pozna wielu nowych przyjaciół.
2. Rozwijaj aktywność poznawczą dziecka – rozbudzaj ciekawość i zachęcaj do nauki, zadbaj o rozwój zainteresowań.
3. Rozmawiaj z dzieckiem o przedszkolu – rozwiej jego lęki i obawy przed pójściem do przedszkola, dodaj mu otuchy, zapewnij o swoim wsparciu i pomocy w trudnych sytuacjach.
4. Kształtuj samodzielność i odpowiedzialność dziecka – nie wyręczaj, stawiaj wymagania na miarę możliwości (samoobsługa: ubieranie, samodzielność w toalecie, podczas jedzenia, sprzątanie zabawek, pomoc w prostych obowiązkach domowych).
5. Zapewnij dziecku systematyczny kontakt z rówieśnikami – ucz pozytywnych zachowań, stosowania zwrotów grzecznościowych, kontrolowania emocji i stosowania obowiązujących norm społecznych. Zachęcaj do współpracy i współdziałania.
6. Zadbaj o dobry stan zdrowia dziecka – zapewniaj mu dużo ruchu i zabaw na świeżym powietrzu.
7. Dbaj o higienę psychiczną dziecka – regularne posiłki, odpowiednią ilość snu oraz odpoczynek.
8. Zapoznaj dziecko z przedszkolem – z jego pomieszczeniami, pracującymi tam paniami, rytmem dnia. Weźcie wspólnie udział w Dniach Otwartych oraz Dniach Adaptacyjnych placówki i zajęciach organizowanych dla przyszłych przedszkolaków.
9. Przygotuj dziecko do przedszkola – zachęcaj do rysowania, malowania, pisania. Zaplanuj wcześniej z dzieckiem rozkład dnia uwzględniając czas na odpoczynek, aktywność fizyczną, godzinę pójścia spać.
10. Przygotuj dziecko do nowych zadań – ucz dziecko cierpliwości i staranności, zachęcaj do pokonywania trudności i poszukiwania rozwiązań.
11. Pozwól dziecku zabierać do przedszkola swoją ulubioną zabawkę.
12. Dotrzymuj słowa i odbieraj dziecko z przedszkola o umówionej porze dnia.
Drogi Rodzicu, w związku z rosnącą z roku na rok liczbą samochodów poruszających się po polskich drogach i ulicach miast, a także z alarmującymi statystykami policyjnymi dotyczącymi wypadków drogowych z udziałem dzieci, bardzo istotne jest, aby zarówno nauczyciele, jak i rodzice zaangażowali się w edukację komunikacyjną przedszkolaków. Jej podstawowym celem jest bowiem wykształcenie odpowiednich odruchów i prawidłowych nawyków, niezbędnych do bezpiecznego poruszania się po drogach.
Ucz dziecko wyobraźni na drodze, naucz je rozpoznawać niebezpieczeństwa, jakie mogą dziecku zagrozić i ich konsekwencje.
Ucz dziecko kultury poruszania się po ulicach, wskaż, którą stroną chodnika należy się poruszać, jak zachowywać się przy przechodzeniu przez zebrę.
Pamiętaj o właściwościach psychofizycznych przedszkolaków: o ich wąskim polu widzenia, trudnościach w lokalizowaniu źródła dźwięku, ograniczonej orientacji przestrzennej oraz słabej koordynacji ruchowej, które czynią z dziecka istotę bezbronną i zagubioną pośród plątaniny ulic i szybkich samochodów.
Miej świadomość, że u dziecka w wieku przedszkolnym, świadomość relacji przyczynowo- skutkowej dopiero się rozwija i maluchowi trudno jest interpretować poprawnie wydarzenia na drodze, jak np. manewr skręcania, poprzedzony włączeniem odpowiedniego sygnalizatora.
Wykorzystuj spacery, wyjścia na zakupy do treningu praktycznych umiejętności poruszania się po ulicach.
Przypominaj zasady obowiązujące na drodze (techniki przechodzenia przez przejście dla pieszych, znaczenie świateł, sygnalizowanie skrętów przez pojazdy itp.)
Wskazuj na zachowania nieprawidłowe i podkreślaj, jak bardzo mogą być niebezpieczne, (np., gdy widzisz kogoś przebiegającego przez pasy albo przechodzącego przez ulicę na czerwonym świetle).
Opowiadaj dziecku o znakach drogowych i o tym, co oznaczają dla pieszych i kierowców.
Przedstawiaj i opisuj innych uczestników ruchu drogowego, uświadom dziecku, że istnieją bardzo różne rodzaje pojazdów poruszających się po drogach (rowery, skutery, tramwaje czy TIR-y) i opowiedz o niebezpieczeństwach, które mogą się z nimi wiązać.
Ucz dziecko patrzenia na ruch drogowy także z perspektywy kierowcy- wykorzystuj do tego przejażdżki samochodem, uświadom, że kierowca nie zawsze wszystko może zobaczyć, przewidzieć i odpowiednio szybko zareagować.
Ucz dziecko przewidywać zachowania kierowców, tłumacząc rolę kierunkowskazów, świateł cofania czy świateł stopu.
Podkreślaj na każdym kroku, iż bezpieczeństwo na drodze w dużej mierze zależy od uważności samego dziecka i jego umiejętności zachowania się na drodze.
Wykorzystuj elementy edukacji komunikacyjnej w zabawie: zbudujcie wspólnie miasto z klocków, po którym będą poruszali się zarówno piesi, jak i pojazdy mechaniczne (można do tego wykorzystać ludziki i pojazdy z LEGO), przygotujcie wspólnie światła drogowe, aby móc przy ich użyciu ćwiczyć przechodzenie przez ulicę (można wykorzystać do tego pudełko na buty, z którego należy wykroić trzy okręgi, zakleić dziury kolorową folią i świecić przez nie latarką, tak aby pokazać pracę sygnalizatora)
Ćwiczenia praktyczne powtarzaj wielokrotnie, tak, aby się utrwaliły i zautomatyzowały.
Chwal i nagradzaj prawidłowe postępowanie dziecka, tak, aby je wzmocnić i utrwalić.
Mamo, tato jestem jeszcze mały, ale mogę Wam pomóc w sytuacji wypadku. Dlatego też proszę Was o to, byście:
1. Przygotowali mi listę podstawowych informacji (imię, nazwisko, adres, numery telefonów alarmowych, numery telefonów do Was) i powiesili ją w widocznym miejscu. Pomóżcie mi utrwalić te informacje.
2. Pomogli mi w nabywaniu prawidłowych nawyków: przechodźcie na zielonym świetle, po pasach, myjcie ręce przed każdym posiłkiem, zawsze zapinajcie pasy, nie zbliżajcie się do obcych zwierząt. Patrzę na Was i uczę się od Was.
3. Podczas opatrywania moich ran opisywali mi to, co robicie – dzięki temu zapamiętuję nazwy potrzebnych wtedy przedmiotów oraz utrwalam sobie, co należy robić.
4. Nauczyli mnie korzystania z telefonu. Poćwiczmy rozmowę np. ze szpitalem, z policją, żebym wiedział, co wtedy powiedzieć. Niech telefon będzie zawsze w tym samym miejscu.
5. Umieścili podstawową apteczkę w zasięgu moich rąk. Woda utleniona, plaster, gaza – gdy obetrę sobie kolana, będę już wiedział, gdzie szukać pomocy.
6. Pochowali wszelkie niebezpieczne substancje. Powiedzcie mi, co mogę robić sam (np. przyklejenie plastra), a do czego potrzebuję Waszej pomocy (np. zażywanie lekarstw).
7. Rozmawiali ze mną o ewentualnych skutkach moich zachowań. Same zakazy nie nauczą mnie niczego, bo nie będę wiedział, dlaczego nie mogę/nie powinienem czegoś robić.
8. Zachowali spokój w sytuacji niebezpiecznej. Dzięki temu i ja będę spokojny.
9. Przypominali mi o prawidłowym zachowaniu na boisku, w przedszkolu, w domu. Ja to wiem, ale często zapominam.
10. Co jakiś czas powtarzali ze mną ćwiczenia z zakresu udzielenia pierwszej pomocy, których nauczyłem się w przedszkolu. Dzięki temu nie zapomnę, jak pomóc komuś w sytuacji nagłego wypadku, a i Wy utrwalicie sobie zasady pierwszej pomocy przedmedycznej.
ABC pierwszej pomocy dla dzieci
A jak aktywność – pomagajmy innym
B jak bezpieczeństwo – bawmy się na dworze bezpiecznie, pamiętajmy o zasadach
C jak cenna wiedza – powtarzajmy numery telefonów alarmowych, bo ich znajomość pomoże nam w przyszłości.
1. Zawsze starajcie się robić zakupy w jak najkrótszym czasie – wędrowanie po centrum handlowym lub supermarkecie nie jest takie fajne jak zabawa na podwórku, jazda na rowerze czy rysowanie pięknych obrazków, albo zabawa samochodzikami.
2. Zróbcie listę wspólnych zakupów – rodzice zapisują produkty, które są potrzebne wszystkim domownikom, a dziecko jedną rzecz, którą może zachować tylko dla siebie.
3. Pamiętajcie, że na początku trzeba zrobić wszystkie najważniejsze zakupy – oglądanie rzeczy, których i tak nie kupicie, zostawcie sobie na sam koniec np. w ściśle ustalonym czasie, 10 minut oglądajcie wspólnie zabawki lub książeczki.
4. Nie wolno płakać, krzyczeć ani namawiać rodziców do kupowania rzeczy niepotrzebnych, zbyt drogich lub niezdrowych – każde grzeczne dziecko wie, że to rodzice decydują, co jest potrzebne, a czego kupować nie trzeba.
5. Każdy rodzic powinien pamiętać, że jedna malutka rzecz, która malutko kosztuje, sprawi dziecku wieeelką radość.
Dokończcie zdania:
1. Najbardziej nie lubię kupować ……………..
2. Denerwuje się, gdy w czasie zakupów moje dziecko/mój rodzic …………
3. Od chodzenia na zakupy wolę ……………….
Uwaga: Zaproponowane zasady są ogólne i w zasadzie uniwersalne dla każdego rodzica i dziecka. Jak najbardziej jednak wskazane jest uzupełnianie listy zasad o takie, które będą indywidualnie dostosowane do danej rodziny.
Nie tylko same Święta Bożego Narodzenia, ale i czas oczekiwania na nie, niesie przedszkolakom bardzo dużo powodów do radości. Rodzice mogą przyczynić się do tego, by dzieci mogły jak najintensywniej i jak najmilej przeżywać ten czas. Na przykład:
- Wprowadzać przedszkolaka w zdarzenia, które miały miejsce ponad 2000 lat temu, przybliżać mu tradycje świąteczne i symbolikę Świąt: dzielenia się opłatkiem, dodatkowego nakrycia, itd. Można przeczytać dziecku książeczkę o świątecznej tematyce; opowiedzieć jemu, jak się obchodziło Święta w naszych domach, gdy byliśmy mali; obejrzeć wspólnie film lub program albo wybrać się na spektakl o świątecznej tematyce.
- Umilać dzieciom czekanie drobnymi prezencikami. Warto podarować przedszkolakowi adwentowy kalendarz ze smakołykami albo wymyślić jakieś inne małe niespodzianki na każdy dzień – popakować je w paczuszki i ponumerować (może to być naklejka, gumeczka do włosów ze świątecznym akcentem, lizak, świąteczna kolorowanka itp.). Można też zrobić własny kalendarz, z którego dziecko będzie codziennie wyrywać karteczkę.
- Szykować wspólnie z dzieckiem dekoracje na choinkę, a gdy przyjdzie pora, razem ją ubierać. Jeżeli kupujemy żywe drzewko, dobrze wybrać się po nie razem z dzieckiem i pozwolić mu uczestniczyć w wyborze.
- Poprosić przedszkolaka o pomoc w przygotowaniu wigilijnych potraw – nawet gdyby oznaczało to dla nas trochę więcej pracy, nie odbierajmy mu tej przyjemności. Wspomnienia Świąt to nie tylko obrazy, ale i smaki czy zapachy, które dominują wówczas w całym domu.
- Na jakiś czas przez Bożym Narodzeniem, poprosić dziecko, by narysowało albo podyktowało list do Świętego Mikołaja. W Wigilię wspólnie go wypatrujmy. Jeżeli nikt nie wcieli się w rolę Mikołaja, a tylko na przykład chcemy podrzucić pod drzwi worek z prezentami, zadbajmy o elementy zwiększające prawdopodobieństwo sytuacji (ślady butów przed drzwiami, naniesiony śnieg, coś, co mógł zgubić spieszący się Mikołaj lub jego renifery – niech to będzie chociażby „nadgryziona” marchewka).
Wskazówki jak rozmawiać z dzieckiem o Świętym Mikołaju.
Są rodzice, którzy uważają, ze dzieci nie powinno się okłamywać i dlatego od najmłodszych lat mówią swoim pociechom, że to oni, a nie Święty Mikołaj, zostawiają prezenty pod choinką.
Ale są też rodzice, którzy starają się, by dziecko jak najdłużej mogło wierzyć w Świętego Mikołaja. Wykazują się przy tym nierzadko sporą pomysłowością: zamawiają wizytę „Mikołaja”; podrzucają prezenty pod choinkę, gdy dziecko nie widzi i zostawiają „ślady mikołajowej obecności”. Niektórzy wykorzystują nawet multimedia. Montują na przykład film, na którym „Mikołaj” mówi do ich dziecka, i gdy nadchodzi odpowiedni moment - dyskretnie włączają DVD w czasie programu telewizyjnego.
Które podejście jest lepsze?
Ta decyzja należy oczywiście do Rodziców. Ja osobiście uważam, iż jest to sytuacja wyjątkowa i możemy pozwolić sobie na „pofantazjowanie”. Gdy opowiadamy dziecku bajkę, ono często również wierzy, że tak było naprawdę. Odzieranie wszystkiego z tajemniczości zubaża świat dziecka.
Nie odbierałabym maluchom tej radości. Nie zabierałabym Mikołaja dzieciom, całej tej magii, jaka mu towarzyszy. Wyczekiwania, radości z prezentów.
Oczywiście, nie powinniśmy też straszyć nim dzieci, a już w żadnym razie nie róbmy tak, że Mikołaj nie przychodzi, ponieważ… dziecko nie zasłużyło na to. Dziecko czuje się bardzo ważne, gdy wie, że chociaż na świecie jest tyle dzieci, Mikołaj o nim nie zapomina. W miarę możliwości postarajmy się, by dziecko dostało to, o czym najbardziej marzyło. Wigilia Świąt Bożego Narodzenia to na pewno nie jest dobry czas na wyciąganie konsekwencji ze złego zachowania dziecka.
Gdy dziecko będzie starsze i odkryje prawdę, może być rozżalone, że to nie Święty Mikołaj przynosił jemu prezenty, ale nie sadzę, by czuło do rodziców żal, że zostało wprowadzone przez nich w błąd. Żeby mu osłodzić to rozczarowanie, możemy zaproponować, że na kolejne Święta Bożego Narodzenia ono również włączy się do przygotowywania podarków. Przecież robienie innym niespodzianek, podrzucanie prezentów, może być równie miłe jak ich otrzymywanie.
Kiedy warto się skonsultować ze specjalistą w dziedzinie integracji sensorycznej?
Dziecko:
- jest niezdarne ruchowo, często się potyka, przewraca, spada z krzeseł itp.,
- ma trudności z przyjęciem i utrzymaniem prawidłowej pozycji siedzącej,
- ma słabą równowagę,
- ma problemy z czynnościami samoobsługowymi: samodzielnym jedzeniem, sznurowaniem butów, ubieraniem i rozbieraniem się, zapinaniem lub rozpinaniem guzików,
- szybko się męczy,
- jest wiotkie, często podpiera głowę, pokłada się na ławce,
- nieprawidłowo trzyma ołówek, zbyt mocno lub zbyt słabo przyciska go do papieru,
- ma nieustaloną bądź skrzyżowaną lateralizację,
- ma kłopot z wodzeniem wzrokiem za przesuwającym się przedmiotem, z przepisywaniem z tablicy, prowadzeniem obserwacji,
- ma problemy z rozpoznawaniem kształtów, wyodrębnianiem figur z tła, odnajdywaniem szczegółów na obrazku,
- ma pismo lustrzane, odwraca litery, sylaby bądź słowa,
- ma opóźniony rozwój mowy bądź zaburzenia artykulacyjne,
- ma kłopoty z różnicowaniem dźwięków, myli podobne słowa, słabo rozumie bardziej złożone polecenia werbalne,
- ma bardzo wąski repertuar żywieniowy, jest wybredne, nie chce próbować nowych potraw, często ma odruch wymiotny,
- nie znosi dotyku określonych faktur, nie lubi rajstop, czapek itp.,
- przesadnie reaguje na niewielki ból bądź ignoruje nawet poważniejsze skaleczenia,
- ma problemy z koncentracją,
- ma trudności z zasypianiem i budzeniem się,
- jest poirytowane w sytuacji natłoku bodźców wzrokowych bądź słuchowych,
- jest nadaktywne i impulsywne,
- przejawia zachowania agresywne,
- jest wycofane, nieśmiałe, unika kontaktów.
Wszystkie opisane powyżej przykłady zachowania mogą być rezultatem zaburzonych procesów integracji sensorycznej. Jeżeli nauczyciel lub rodzic dostrzega jakiekolwiek niepokojące symptomy bądź wyraźne nieprawidłowości rozwojowe, warto jak najszybciej skonsultować się ze specjalistą, który pomoże określić charakter dysfunkcji i pokieruje do odpowiedniej placówki na zajęcia wyrównawcze. Nie warto zwlekać, czekając, aż dziecko „wyrośnie” z problemu. Wczesna diagnoza i szybka interwencja zwiększają szansę na całkowite wyrównanie deficytów, a tym samym na umożliwienie dziecku dalszego – prawidłowego – rozwoju.
Czy to autyzm?
RODZICU, JEŚLI ZAUWAŻYSZ, ŻE TWOJE DZIECKO:
- nie reaguje na własne imię,
- nie utrzymuje kontaktu wzrokowego,
- nie lubi kontaktu fizycznego,
- nie uśmiecha się na widok mamy,
- izoluje się od ludzi lub nietypowo reaguje na ich obecność,
- nie podejmuje komunikacji, nie mówi,
- nie rozumie mowy ciała, gestów,
- nie interesuje się nową zabawką,
- nie interesuje się zabawami z innymi osobami,
- nie potrafi dzielić z partnerem pola uwagi, tzn. nie podąża wzrokiem za wzrokiem dorosłego, nie zauważa tego, co rodzic mu pokazuje, samo nie pokazuje, co go interesuje,
- nie akceptuje zmian,
- nie stosuje gestu wskazywania palcem, a chcąc coś pokazać, wykorzystuje rękę dorosłego,
- nie podejmuje naśladowania ruchów, mimiki, gestów, mowy, zabawy,
- wykonuje bezcelowe, stereotypowe czynności,
- jest hiperaktywne lub nie podejmuje żadnej aktywności,
- jest nadwrażliwe lub niewrażliwe na dotyk, zapachy, smaki, dźwięki, bodźce wzrokowe, temperaturę, ból, to może być AUTYZM.
NIE CZEKAJ – SKONSULTUJ SIĘ ZE SPECJALISTĄ!
Wczesna diagnoza i jak najszybciej podjęta terapia może w znacznym stopniu poprawić funkcjonowanie dziecka ze spektrum autyzmu. Odpowiednia terapia daje dziecku szansę na samodzielne życie w przyszłości.
Dysleksja to nie lenistwo.
Pojęciem dysleksji określa się specyficzne trudności w czytaniu i pisaniu u prawidłowo rozwijających się dzieci. Powstają na skutek zaburzeń spostrzegania wzrokowego, słuchowego i motoryki i ich współdziałania oraz zaburzeń funkcji językowych, pamięci, lateralizacji, orientacji w schemacie ciała. Powody tych zaburzeń są wielorakie. Najczęściej wskazuje się na nieprawidłowości funkcjonowania układu nerwowego wynikające ze zmian anatomicznych, zaburzeń fizjologicznych w okresie ciąży i porodu, a także na dziedziczność. Niektóre koncepcje upatrują przyczyn w zaburzeniach sfery emocjonalnej. Bezsprzeczne jest jednak, że dysleksja pogłębia się, kiedy dochodzi do zbyt późnej diagnozy, zaniedbań środowiskowych i barku pomocy i terapii.
Uważna obserwacja.
Profesor Marta Bogdanowicz upowszechniła pojęcie „dziecko ryzyka dysleksji”, którym określiła dzieci od okresu poniemowlęcego do mniej więcej 8 lat zagrożone dysleksją. Najbardziej narażone na wystąpienia tego zaburzenia są dzieci:
- z nieprawidłowo przebiegającej ciąży i porodu (niska waga, zły stan fizyczny itp.);
- z rodzin, w których występują opóźnienia w rozwoju mowy, leworęczność, dysleksja;
- z dysharmonią psychomotoryczną.
Zagrożenie „ryzykiem dysleksji” mogą zidentyfikować jako pierwsi nauczyciele przedszkola.
Charakterystyczne symptomy w wieku 3-5 lat:
- sprawność ruchowa całego ciała (motoryka duża) – trudności z utrzymaniem równowagi, z bieganiem, niezdarność w ruchach, dziecko nie lubi zabaw ruchowych, z trudem uczy się jeździć na rowerku trzykołowym, hulajnodze;
- sprawność ruchowa rąk (motoryka mała) - trudności z samoobsługą zapinaniem guzików, sznurowaniem butów, zabawami manipulacyjnymi takimi jak nawlekanie korali; dziecko źle trzyma ołówek (naciska go za mocno lub za słabo);
- koordynacja wzrokowo-ruchowa - trudności w budowaniu z klocków, rysowaniu, rysunki prymitywne (jako 3-latek nie umie narysować koła, jako 4-latek kwadratu czy krzyża, jako 5-latek trójkąta).
- rozwój lateralizacji - używa na zmianę raz jednej, raz drugiej ręki (np. podczas rysowania, jedzenia);
- rozwój spostrzegania wzrokowego i pamięci wzrokowej - nieporadności w rysowaniu (rysunki bogate treściowo lecz prymitywne w formie), trudności w składaniu puzzli, układanek;
- rozwój mowy - nieprawidłowa artykulacja wielu głosek; trudności z wypowiadaniem złożonych wyrazów, budowaniem wypowiedzi, zapamiętywaniem, zniekształca nazwy przez używanie niewłaściwych przedrostków, ma trudności z zapamiętaniem krótkich piosenek, wierszyków, nie radzi sobie z wydzielaniem wraz z klaskaniem sylab ze słów, wskazywaniem rymujących się słów i tworzeniem rymowanek.
Aby stwierdzić zagrożenie dysleksją, nie wystarczy zaobserwowanie jednego objawu. Współwystępowanie wielu objawów wskazuje na większe prawdopodobieństwo „ryzyka dysleksji”.
Stwierdzając u dziecka w wieku przedszkolnym występowanie symptomów „ryzyka dysleksji”, należy poddać je oddziaływaniom stymulacyjnym. Mogą to być ćwiczenia kształcące:
- orientację w schemacie ciała (prawa, lewa, dół, góra);
- posługiwanie się określeniami czasu (wczoraj, jutro, dzisiaj itp.);
- doskonalenie artykulacji (wyraźne wypowiedzi, korygowanie błędów, pomoc logopedy);
- kształcenie słuchu (wydzielanie poszczególnych wyrazów, sylab w wypowiedzi, dbałość o wyraźne wypowiadanie zakończeń wyrazów).
Dzieci „ryzyka dysleksji” powinny być objęte pomocą specjalistów jeszcze przed podjęciem nauki w szkole. Im wcześniejsza interwencja, tym lepsze wyniki. Dziecko z symptomami dysleksji rozwojowej nie musi stać się dyslektykiem. Dostrzeżenie i zrozumienie deficytów rozwojowych dziecka przez nauczycieli i rodziców oraz zrozumienie, jakie niosą one konsekwencje dla dalszej edukacji i dorosłego funkcjonowania jest podstawowym warunkiem sukcesu edukacyjnego. Należy zwrócić uwagę także na dzieci bardzo inteligentne, bo także je dotyka problem, a dzięki swoim możliwościom starają się radzić sobie ucząc się „na pamięć”, będąc aktywnymi, chętnymi do współpracy.
Jak uniknąć stygmatyzacji i zbudować w dziecku poczucie wartości?
Można śmiało stwierdzić, że każdy rodzic zapytany o to chciałby dla swojego dziecka odpowie żeby było szczęśliwe, wierzyło we własne możliwości i znało swoją wartość to wszystko jest możliwe pod warunkiem, że zbuduje się w dziecku poczucie własnej wartości. Do tego potrzebna jest świadomość rodziców czym jest poczucie własnej wartości jak się je tworzy i co je niszczy. Stygmatyzacja jako etykietowanie dziecka jest z pewnością tym co narusza pozytywne postrzeganie siebie.
Rodzice powinni:
- szanować dziecko i jego granice
- okazywać zainteresowanie jego osiągnięciami i doceniać je
- nie porównywać do innych dzieci
- konstruktywnie chwalić i umiejętnie krytykować czyli krytykować zachowanie, a nie dziecko (zamiast mówić jesteś niegrzeczny zachowałeś się brzydko)
Rodzic musi pamiętać, że dziecko w wieku przedszkolnym dopiero zaczyna budować swoje poczucie własnej wartości i jest niepewne swoich umiejętności dlatego w tym czasie wielką rolę odgrywa:
- zainteresowanie dzieckiem jego sukcesami, emocjami
- tym co lubi
- zachęcanie dziecka do nowych wyzwań i wspieranie w nich
- szanowanie jego zdania i upodobań
Należy pamiętać, że stygmatyzacja uniemożliwia prawidłowy rozwój samooceny, sprowadzenie osoby dziecka do określeń ty leniu, ty gapo, ty ofermo, ciągle coś gubisz, zawsze musisz coś zepsuć są to określenia niezwykle często używane przez rodziców, nauczycieli do dziecka, a ładunek emocjonalny tych słów jest ogromny zabija wiarę dziecka w siebie, sprowadza je do bycia leniem, którym w konsekwencji może się stać bo uwierzy, że nim jest.
Dziecko ufa rodzicom cała jego wiedza o sobie jest tym co dorośli mu przekazują werbalnie jak i niewerbalnie, dlatego należy zawsze pamiętać o tym jak wielki wpływ ma się na dziecko i o tym, że to my rodzice budujemy w dziecku jego poczucie wartości, a co za tym idzie szczęśliwe życie, którego każdy rodzic tak pragnie dla swojego dziecka.
TIKI NEGATYWNE POSTAWY OTOCZENIA WOBEC TIKÓW UTRUDNIAJĄCE ICH LECZENIE
1. NIE KARAJ DZIECKA za tik, nie wyśmiewaj, nie stygmatyzuj – nie tylko nie pomagasz, ale wtórnie wzmacniasz tik, prowadząc do jego utrwalania i przedłużania.
2. NIE TRAKTUJ DZIECKA JAK CHOREGO, NIE POBŁAŻJ, nie traktuj go w jakiś „ulgowy” sposób z racji tego, że ma tik. Z jednej strony – wywołuje to w dziecku przekonanie: „jestem nieporadny”, „nie potrafię tego zrobić”, „jestem zbyt słaby”, „nie nadaję się”, więc przestaje podejmować wszelkie wysiłki, by coś osiągnąć i traci motywację do działania. Z drugiej strony – prowadzi to do sytuacji, w których dziecko zaczyna czerpać korzyści z posiadania tiku: „skoro jestem chory, to nie muszę tego robić/umieć”. Taka postawa również powoduje utrwalanie się tiku, bo skoro tik przydaje się do czegoś, to po co z niego rezygnować i cokolwiek z nim robić.
3. NIE WYRABIAJ W DZIECKU I SOBIE POCZUCIE WINY – szukanie przyczyn tiku w sobie samym, w swym postępowaniu rodzi wstyd, a dalej – złość, wstręt czy inne negatywne emocje wobec dziecka. To z kolei obniża skuteczność działań podejmowanych w ewentualnej terapii, a nierzadko opóźnia samo szukanie pomocy i moment rozpoczęcia pracy terapeutycznej Ważne, by sam terapeuta nie obwiniał rodziców – ich postaw, sposobów postępowania, metod wychowawczych – za powstanie tiku u dziecka. Znacznie skuteczniejsze i efektywniejsze jest wyjaśnienie im mechanizmów powstawania tików, zapewnienie, że nie są jedyną rodziną, w której dziecko boryka się z tikiem, że problem jest częsty i do wyleczenia.
4. NIE ZWRACAJ NADMIERNEJ UWAGI, nie koncentruj się na tiku dziecka, nie podkreślaj go, nie dopytuj ciągle, „dlaczego tak robi” albo „jak się czuje”.
5. NIE ZŁOŚĆ SIĘ i nie naciskaj, by próbował się kontrolować, nie podkreślaj, że inne dzieci czegoś takiego nie muszą robić itp.




